środa, 5 września 2012

ROZDZIAŁ 41


Ta dziewczyna miała tupet. Chciała się ze mną spotkać. Nie mogła postawić się na moim miejscu? Przecież ze mną zdradził ją mój mąż. Głupio mi po prostu przed nią i tyle. Na razie odpowiedziałam jej, że odezwę się do niej w ciągu tygodnia. Nadal jednak miałam mieszane uczucia czy, aby na pewno powinnam się z nią spotykać.
Cały dzień chodziłam jak struta. Nie mogłam skupić się na wykładach, a przecież farmacja to bardzo trudny kierunek. Nie mogłam ze stresu jeść. Gdy wróciłam do domu, czekało na mnie małe dziecko i dużo nauki.
-Musisz ze mną pojechać  do sklepu po nową pościel dla Leah. - do naszej sypialni wszedł Louis.
-Skarbie czy to nie może poczekać? - spytałam załamana.
-No sama mi mówisz od tygodnia żebym z Tobą pojechał, a po za tym jedną pościel wyrzuciłaś, a druga się pierze. - odpowiedział.
-To dziś będzie spała z nami. - odparłam i wsadziłam nos w książki.
-Musisz odpocząć, wyrwiesz się na chwilę. To nam nie zajmie długo. A po za tym trzeba zrobić jakieś zakupy na urodziny Leah, kupić jej prezent. To już za trzy dni. - powiedział Lou.
-Ja się nie wyrobię. Mam jutro ważne kolokwium i muszę to zaliczyć. Jutro to załatwimy, a teraz proszę Cię daj mi się spokojnie uczyć. - popatrzyłam na niego błagalnym tonem.
-Ale pościel Leah jest na prawdę ważna. Chodź, weźmiesz sobie książki do samochodu, a zakupy na urodziny zrobimy jutro po Twoim kolokwium.
-Nie możesz sam wybrać tej cholernej pościeli?! - krzyknęłam. - Wszystko jest na mojej głowie, czemu chociaż raz Ty się tym nie zajmiesz?! - spytałam wkurzona.
-Dobra już nic nie mówię, sam wybiorę, ale potem się nie drzyj, że jest zła. - wyszedł z pokoju i nawet nie pocałował mnie w czoło, jak to miał w zwyczaju, gdy się uczyłam ... Zrobiło mi się głupio, że przez stres tak bardzo się na nim wyładowywuję. Chłopak ma ciężkie życie ze mną.
Gdy po raz trzeci powtórzyłam cały materiał, stwierdziłam, że już więcej się nie dam rady nauczyć, więc zeszłam na dół. Chłopcy jedli kolację, a Leah siedziała na kolanach Harrego, który karmił ją kaszką.
-Kupiłem pościel, poszewki i prześcieradło. Wszystko jest już gotowe w pokoju Leah. - powiedział oficjalnie mój mąż siedzący na krześle obok Nialla.
-Jesteś kochany. - objęłam go od tyłu i pocałowałam w policzek.- I przepraszam za dziś. Nie wiem co we mnie wstąpiło. - skruszyłam się.
-Daj całusa. - zaśmiał się i zrobił z ust dzióbek. Niewinny całus stał się namiętnym pocałunkiem.
-Leah, dziecko nie patrz na to. Twoi rodzice są obrzydliwi. - powiedział Harry zasłaniając naszej córce oczy.
Gdy skończyliśmy, poszliśmy wspólnie wykąpać małą, potem uspaliśmy ją i mieliśmy czas dla siebie.
-To jak rozluźnisz mnie przed jutrzejszym kolokwium? - spytałam szeptem, gdy staliśmy przed pokojem Leah.
-A Ty jak przeprosisz mnie za dziś? - odpowiedział pytaniem.
-A w kuchni to co było?
-Taki niewinny początek tego, co może być zaraz w naszej sypialni. - poruszył śmiesznie brwiami.
-Hmm. Musisz mnie jakoś do tego przekonać. - podparłam się za biodra.
-Na prawdę tego chcesz? - spytał.
-No. - zaśmiałam się.
Louis przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do sypialni. Śmiałam się jak nienormalna. Rzucił mnie na łóżko, położył się na mnie i zaczął całować moją szyję. Gdy przybrał pozycję siedzącą, aby łatwiej mu było zająć się moją bluzką, powiedział:
-No Pani Tomlinson, przygotuj się  na długą i pełną wrażeń noc!
-----------------------------------------------
Przepraszam, że tak rzadko, ale zaczęłam liceum i na prawdę jest ciężko, mimo że to pierwszy tydzień. Jestem w klasie 1D ! :D

kissonme

xx

6 komentarzy:

  1. Przerwałaś w takim momencie. :P
    Świetny rozdział.
    Też nie wiedziałabym jak się zachować w takiej sytuacji.

    Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. boskieeee *_* czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń